Butikowy software house to nie mniejsza wersja dużej agencji. To zupełnie inny sposób pracy.
W świecie, w którym wiele firm technologicznych próbuje realizować jak najwięcej projektów jednocześnie, my wybraliśmy inną drogę.
Nie chcemy być fabryką stron internetowych i aplikacji.
Nie chcemy produkować kolejnych projektów według tego samego schematu.
Nie chcemy, aby klient był kolejnym numerem w systemie projektowym.
Chcemy znać jego biznes, rozumieć jego potrzeby i mieć realny wpływ na efekt końcowy.
I właśnie dlatego mówimy wprost:
nie jesteśmy dla każdego.

Nie interesuje nas liczba projektów. Interesuje nas ich jakość.
Duży software house może mieć dziesiątki, a czasami setki projektów realizowanych równolegle.
To model, który ma swoje zalety.
My zdecydowaliśmy się na coś innego.
Ograniczamy liczbę projektów, nad którymi pracujemy jednocześnie, ponieważ wierzymy, że zaangażowanie jest jednym z najważniejszych elementów dobrej współpracy technologicznej.
Kiedy projekt nie jest jednym z kilkudziesięciu realizowanych jednocześnie, możemy poświęcić więcej czasu na:
- zrozumienie biznesu,
- analizę problemu,
- przemyślenie architektury,
- dopracowanie szczegółów,
- komunikację,
- testowanie,
- późniejszy rozwój produktu.
Nie chodzi o to, żeby pracować wolniej.
Chodzi o to, żeby pracować świadomiej.
Nie sprzedajemy gotowego rozwiązania
Każdy biznes jest inny.
Inne są jego procesy, klienci, cele, ograniczenia i plany rozwoju.
Dlatego nie zaczynamy projektu od wyboru gotowego szablonu czy listy funkcji, które możemy „odfajkować”.
Zaczynamy od poznania problemu.
Jeżeli potrzebujesz strony internetowej — chcemy wiedzieć, jaką rolę ma pełnić w Twoim biznesie.
Jeżeli potrzebujesz sklepu — interesuje nas nie tylko jego wygląd, ale również sposób obsługi zamówień, płatności, logistyki, marketingu czy integracji z innymi systemami.
Jeżeli potrzebujesz aplikacji — najpierw chcemy zrozumieć, co ma ona usprawnić lub umożliwić.
Dopiero później wybieramy technologię.
Nie budujemy projektu wokół technologii. Budujemy technologię wokół projektu.

Bezpośredni kontakt zamiast wielopoziomowej komunikacji
Współpraca z firmą technologiczną nie powinna przypominać gry w głuchy telefon.
Klient rozmawia z account managerem.
Account manager przekazuje informacje project managerowi.
Project manager przekazuje je zespołowi.
Developer interpretuje wymagania.
A po kilku dniach pojawia się pytanie:
„Ale przecież nie o to nam chodziło…”
Nie taki model współpracy chcemy budować.
W butikowym modelu komunikacja jest znacznie prostsza.
Rozmawiasz bezpośrednio z osobami odpowiedzialnymi za projekt.
Dzięki temu decyzje podejmowane są szybciej, informacje nie giną po drodze, a osoby pracujące nad projektem rozumieją nie tylko zadanie, ale również jego kontekst.
Nie boimy się powiedzieć „nie”
Dobra współpraca technologiczna nie polega na tym, że wykonawca odpowiada „tak” na każde życzenie klienta.
Czasami najlepszą decyzją jest powiedzenie:
„Nie róbmy tego.”
Jeżeli dana funkcja nie przyniesie wartości.
Jeżeli rozwiązanie będzie zbyt skomplikowane.
Jeżeli istnieje prostsza alternatywa.
Jeżeli dana technologia nie będzie odpowiednia dla projektu.
Albo jeżeli proponowane rozwiązanie będzie generowało więcej problemów niż korzyści.
Naszym zadaniem nie jest realizowanie każdego pomysłu bez zadawania pytań.
Naszym zadaniem jest pomóc wybrać najlepsze rozwiązanie.
Nawet wtedy, gdy oznacza to zakwestionowanie pierwotnego pomysłu.

Dla kogo jesteśmy?
Najlepiej odnajdują się z nami firmy, które:
→ potrzebują rozwiązania dopasowanego do konkretnego biznesu
Nie chcą strony czy aplikacji, która wygląda i działa dokładnie tak samo jak dziesiątki innych.
→ myślą długoterminowo
Nie interesuje ich wyłącznie uruchomienie projektu. Chcą rozwiązania, które można później rozwijać.
→ oczekują jakości
Zależy im na wydajności, bezpieczeństwie, skalowalności, dobrym UX i jakości technicznej.
→ chcą mieć partnera, a nie tylko wykonawcę
Potrzebują zespołu, który potrafi doradzić, zakwestionować niektóre pomysły i zaproponować lepsze rozwiązanie.
→ cenią bezpośrednią współpracę
Nie chcą przechodzić przez kilka poziomów komunikacji, żeby porozmawiać z osobą odpowiedzialną za projekt.
A dla kogo nie jesteśmy?
To równie ważne.
Prawdopodobnie nie będziemy dobrym wyborem, jeżeli:
- najważniejszym kryterium jest najniższa cena,
- potrzebujesz strony „na wczoraj” bez czasu na analizę,
- oczekujesz gotowego szablonu z drobnymi zmianami,
- chcesz dokładnie skopiować rozwiązanie konkurencji,
- nie zależy Ci na późniejszym rozwoju projektu,
- oczekujesz wykonawcy, który po prostu realizuje polecenia bez dyskusji.
I nie mamy z tym problemu.
Nie każdy projekt potrzebuje butikowego software house’u.
Czasami gotowy szablon jest wystarczający.
Czasami prosty WordPress jest najlepszym rozwiązaniem.
Czasami nie ma potrzeby budowania dedykowanej aplikacji.
I właśnie dlatego nie będziemy proponować rozwiązania „premium” tylko dlatego, że możemy je stworzyć.

Mniej projektów. Więcej odpowiedzialności.
Butikowy model pracy ma jeszcze jedną ważną cechę.
Bierzemy większą odpowiedzialność za efekt.
Jeżeli pracujemy nad projektem przez kilka miesięcy, poznajemy go bardzo dobrze.
Wiemy, dlaczego podjęliśmy konkretne decyzje.
Wiemy, jakie były założenia.
Wiemy, jakie problemy miał rozwiązać.
Wiemy, co można zrobić lepiej w kolejnej wersji.
To sprawia, że projekt nie kończy się w momencie publikacji strony czy uruchomienia aplikacji.
To dopiero moment, w którym rozwiązanie zaczyna pracować dla biznesu.
Nie chcemy być dostawcą. Chcemy być partnerem.
Technologia sama w sobie nie jest celem.
Strona internetowa nie jest celem.
Aplikacja nie jest celem.
Sklep internetowy nie jest celem.
Celem jest biznesowy efekt, który dzięki nim można osiągnąć.
Dlatego interesuje nas nie tylko to, jak coś zbudować, ale przede wszystkim czy i dlaczego warto to zbudować.
To właśnie jest różnica między wykonawcą a partnerem technologicznym.

